Ci, którzy spodziewali się zobaczyć, jak myśli człowiek i czy można zwiększyć jego zdolności poprzez podłączenie do komputera, srodze się zawiedli. Na przełom w projekcie Neuralink Elona Muska trzeba jeszcze poczekać

Badacze na zlecenie piątego najbogatszego człowieka świata od 2016 roku pracują nad podłączeniem mózgu do komputera, co ma dać ludziom nowe możliwości. W ubiegły piątek założyciel Tesli i SpaceX po raz drugi zaprezentował postępy projektu swojej wizjonerskiej firmy Neuralink.

Rok temu pokazano szczura z wszczepionym implantem.

W lipcu br. na swoim profilu na Twitterze Musk podgrzał atmosferę, zapraszając na kolejną prezentację postępów Neuralink. Zdradził, że interfejs pozwoli użytkownikom na strumieniowe przesyłanie muzyki bezpośrednio do ich mózgu, ma pomóc kontrolować poziom hormonów i wykorzystywać je na naszą korzyść (ulepszone zdolności i rozumowanie, złagodzenie lęku itp.). System ma być wykorzystywany w leczeniu przeróżnych schorzeń neurologicznych, jak schizofrenia, alzheimer, pogorszenie pamięci, depresja i inne.

Ci, którzy w piątek późnym wieczorem (w Europie było już dobrze po północy) spodziewali się zobaczyć, jak myśli człowiek i czy można zwiększyć jego zdolności poprzez podłączenie do komputera, srodze się jednak zawiedli.

Firma wykonała po prostu kolejny krok w ewolucji do ulepszonego technologicznie człowieka: zaprezentowała prototyp wszczepiony świni (o imieniu Gertrude).

Chip w wersji 0.9 pokazany w San Francisco ma wymiary 23 na 8 mm. Jest ładowany indukcyjnie – bateria urządzenia ma wystarczać na cały dzień i ma ładować się przez skórę – bezprzewodowo. Dane do i z komputera przesyłane są przy użyciu technologii Bluetooth. Firma szuka jednak innej technologii radiowej, by zwiększyć transfer danych.

Adres filmu na Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=vxehbGLoar8

Skrót prezentacji Elona Muska.
Źródło: Neuralink / YouTube

W trakcie prezentacji Musk tłumaczył działanie urządzenia i mózgu zwierzęcia, odczytane przez Neuralink – połączenia neuronowe zwiększały aktywność w trakcie np. wąchania czy przemieszczania się Gertrude, co system sygnalizował dźwiękami. Po raz pierwszy pokazano działanie urządzenia w trakcie ruchu zwierzęcia, ale niewiele z tego było jasne.

Musk określił chip jako „mieszczący się w czaszce Fitbit z malutkimi przewodami” (czyli coś na kształt opaski monitorującej, która wysyła sygnały o aktywności wewnątrz ciała do urządzenia zewnętrznego). Podkreślał, że Gertrude ma implant wszczepiony dwa miesiące temu (na co zezwoliła amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków) i jest całkiem zdrową świnią, a urządzenie można wszczepić, ale i usunąć, co omówił na przykładzie innej świni, Dorothy, prezentując brak skutków ubocznych.

Wszczepienie implantu będzie w przyszłości sprawą zbyt skomplikowaną dla ludzi – ma łączyć się z komórkami mózgowymi za pomocą 1024 malutkich elektrod. Dlatego w Neuralink naukowcy pracują również nad robotem, który będzie odpowiedzialny za operację wszczepienia urządzenia.

Kiedy spółka Neuralink zacznie implementować te urządzenia ludziom? Dokładnie nie wiadomo. Nie wiadomo też do końca, jakie będzie jego zastosowanie ani działanie (choć Musk w trakcie prezentacji nie unikał nawiązań do dystopijnego serialu „Black Mirror”, sugerując, że w przyszłości możliwe będzie nawet zapisywanie i odtwarzanie wspomnień).

Pierwsze badania kliniczne mają być przeprowadzone na niewielkiej liczbie pacjentów z ciężkimi urazami rdzenia kręgowego, aby upewnić się, że interfejs działa i jest bezpieczny.

Ale najważniejszą rzeczą, jaką urządzenie może być w stanie zrobić, byłoby umożliwienie ludziom osiągnięcia tego, co Musk nazywa „symbiozą SI” – chodzi o połączenie ludzkich możliwości ze sztuczną inteligencją.

„To, że przyszłość świata jest kontrolowana przez połączoną wolę ludzi na Ziemi – myślę, że to oczywiście będzie przyszłość, której chcemy” – powiedział w piątek.

Neuralink zatrudnia obecnie około 100 osób. Docelowo ma to być ponad 10 tysięcy osób – inżynierów robotyki, sztucznej inteligencji, elektroników. Prototypy mają być kosztowne, ale docelowo implant ma kosztować kilka tysięcy dolarów.

Dotąd Musk znany był z tego, że najbardziej śmiałe (i kosztowne) wizje, takie jak rakiety z modułem wielokrotnego użytku czy w pełni autonomiczne samochody, realizował z dużą determinacją. Czy to gwarancja tego, że już za jakiś czas pokaże światu zaskakującą technologię? Czy będzie to nadczłowiek?

Skip to content