Pandemia COVID-19 wywróci do góry nogami cały globalny porządek, całe nasze życie, wszystkie nawyki i plany. Ale cyfrowe technologie, o ile na nie postawimy i mądrze je wykorzystamy, mogą nam pomóc w zbudowaniu lepszego świata

W czasie gdy na całym świecie 2,5 miliarda ludzi jest w izolacji, kiedy zamarły całe sektory globalnej gospodarki, życie większości z nas stanęło na głowie, a większość państw funkcjonuje w realiach wojennych, na naszych oczach ustanawia się nowy porządek świata. Czy tego chcemy, czy nie – pisze w artykule artykule „COVID-19: digital dilemmas. How to seize the opportunities?” Michał Boni, były europoseł i minister cyfryzacji. Tekst zostanie wkrótce opublikowany na stronie brukselskiej fundacji Martens Centre.

Świat przepoczwarza się na naszych oczach. Z dnia na dzień zmienia się wszystko: wzorce pracy i edukacji, życie codzienne, sposób spędzania wolnego czasu, metody zarządzania państwami, relacje społeczne, sposoby uczestniczenia w kulturze czy w demokracji. Finał tych zmian może być tragiczny: chaos, masowe bezrobocie, długotrwała recesja i powszechna bieda.

Ale jest szansa, byśmy z tego koszmaru wyszli silniejsi, lepiej zorganizowani i przygotowani na przyszłe kryzysy. Jednym z kluczy do przyszłości – ciemnej albo pełnej nadziei – jest to, jak wykorzystamy cyfrowe technologie i sztuczną inteligencję.

Paradoks dystansu i bliskości

W czasach zarazy narzędzia informacyjne sprawdzają się lepiej niż którykolwiek z dotychczasowych technologicznych wynalazków człowieka. Umożliwiają mu bowiem równoczesne funkcjonowanie w dwóch przeciwstawnych rzeczywistościach – na dystans, a zarazem w bliskości z innymi ludźmi. Boni dostrzega w tym emanację jednego z paradoksów współczesnego życia: hołdujemy indywidualizmowi, zaspokajając jednocześnie kluczową w czasach pandemii potrzebę solidarności.

W czasach zarazy narzędzia informacyjne sprawdzają się lepiej niż którykolwiek z dotychczasowych technologicznych wynalazków człowieka

Przechodzimy dziś błyskawiczny kurs społecznej i ekonomicznej użyteczności cyfrowych technologii. Przy okazji dociera do nas, jak wiele jest do zrobienia, by po wszystkim udało się podnieść świat na nogi, a gdy znów nadejdzie kryzys – przetrwać. Co trzeba zrobić? Zadbać, by szybki internet był nie tylko w miastach i by miały go też kraje rozwijające się. Trzeba też przyspieszyć wdrażanie internetu 5G i uczyć ludzi – także starszych – umiejętności cyfrowych. Bo cyfrowe wykluczenie to brak szansy na przetrwanie.

Tym wszystkim trzeba się zająć już teraz.

Nowy, otwarty świat

Jak zauważa Boni, w biznesie mamy nowe formy współdziałania wykorzystujące potencjał cyfrowy na nieznaną dotąd skalę. Rozkwita ekonomia dzielenia się, nowe wzorce czasu pracy i nowe modele pracy na odległość z dnia na dzień objęły miliony ludzi w Polsce i setki milionów na świecie. Dzięki nim wielu z nas nadal może być zawodowo aktywnych, a niektórzy stali się bardziej wydajni – choć zamiana domu w biuro oznacza sporo uciążliwości (opieka nad dziećmi) i zagrożeń (rosnący nadzór pracodawców).

Nową wspólnotowość widać też wówczas, kiedy przyjrzymy się sposobom naszego uczestniczenia w kulturze czy obrocie informacją. Nigdy jeszcze otwarty dostęp do informacji i danych nie był dla ludzi tak ważny. Stwórzmy nowy „świat otwartości i współpracy” – apeluje były europoseł – szerzej otwierając dostęp do danych publicznych, rozwijając e-usługi dla biznesu i konsumentów. Jeśli chcemy przekuć obecne nieszczęście w przyszłą korzyść, cyfrowe technologie powinny silniej wspierać naszą liberalną demokrację uczestniczącą.

Społeczeństwo e-wiedzy

To, co się teraz dzieje, winno nas też skłonić do rewizji powstałej kilka lat temu koncepcji społeczeństwa opartego na wiedzy. W czasach kryzysów na skalę globu to już za mało – potrzebujemy społeczeństwa e-wiedzy. Nowe systemy edukacyjne i badawcze, które musimy stworzyć, powinny w większym stopniu opierać się na źródłach i danych. „Musimy wspierać prawdziwy rozwój i wspólne korzystanie z Europejskiej Chmury dla Otwartej Nauki, a także zachęcać uniwersytety, środowiska naukowe i rządy do większej otwartości i gotowości do dzielenia się wynikami badań i danymi. To kluczowe dla opieki zdrowotnej, kluczowe dla przemysłu” – pisze Boni.

Jeśli chcemy ożywić potrzaskaną przez kryzys gospodarkę, potrzebujemy nowych strategii opartych na danych, szybkiego uzgodnienia budżetu Unii na lata 2021-2027, mocniejszego wsparcia unijnego programu „Horyzont Europa”, unijnego programu w zakresie badań naukowych i innowacji na ten okres – i innych programów technologicznych, dzięki którym zbudujemy lepsze centra obliczeniowe i bardziej wydajne sieci zdolne do współpracy z superkomputerami.

Do stworzenia e-szkoły i e-edukacji (szybki internet, cyfrowe programy nauczania, przeszkoleni nauczyciele) trzeba więcej Europy; bez jej wsparcia nic z tego nie będzie. Epidemia uświadamia nam, że musimy być bardziej elastyczni i gotowi do zmian. A nie staniemy się tacy, jeśli nie stworzymy wydajnej i powszechnie dostępnej sieci, dzięki której będziemy mogli uczyć się przez całe życie.

Nowe przywództwo

Skuteczne zarządzanie kryzysem nie jest tylko kwestią polityki – zauważa Boni. Równie dużo zależy od narzędzi technologicznych. By podejmować trafne decyzje, potrzebne jest sprawne zasilanie tych decydentów w masowe dane. Można tu skorzystać z doświadczeń Niemców i Koreańczyków. Deutsche Telekom dostarcza ich bez możliwości identyfikowania osób, a w Korei Południowej identyfikuje się legalnie wprowadzone do systemu dane na temat kontaktów osób, by szybciej można przewidzieć ścieżki rozprzestrzeniania się wirusa.

To, co się teraz dzieje, winno nas skłonić do rewizji koncepcji społeczeństwa opartego na wiedzy. W czasach kryzysów na skalę globu potrzebujemy społeczeństwa e-wiedzy

W walce z wirusem cyfrowe narzędzia są bezcenne. Pomagają monitorować ludzi, modelować drogi roznoszenia się choroby i identyfikować tych, którzy mają kontakt z zakażonymi. Szerszy dostęp instytucji publicznych, firm technologicznych i administracji rządowej do danych niezbędnych w walce z wirusem, w normalnych czasie chronionych, rodzi jednak pokusę nadużyć. Dlatego sposób wykorzystywania tych danych powinien być przejrzysty. Musi zawczasu być wiadomo, ile to potrwa i jak wrażliwe informacje na nasz temat będą wykorzystywane.

Wielki skok i cyberhigiena

W sytuacji, w której się znaleźliśmy, Boni dostrzega ogromną szansę: łącząc sztuczną inteligencję, narzędzia cyfrowe i budując cyfrową opiekę zdrowotną, możemy zrobić wielki skok w przyszłość. Bo tworzenie nowych leków będzie wtedy szybsze, instrumenty diagnostyczne – lepsze, a planowanie indywidualnych terapii stanie się łatwiejsze.

Oczywiście, trzeba pamiętać o zagrożeniach. To, że jesteśmy dziś podłączeni na skalę dotychczas nieznaną, że jeszcze większa część naszego życia przeniosła się do sieci, oznacza, że jesteśmy jeszcze bardziej narażeni na działania cyfrowych złoczyńców. Dlatego narzędzia, którymi się posługujemy, powinny być maksymalnie bezpieczne i „cyberhigieniczne”.

Tylko wtedy stan klęski, w którym nasz świat pogrąża się od kilkunastu tygodni, zdołamy przekuć w stan nadziei.

Skip to content