Brytyjskie miasteczko uniwersyteckie Cambridge chce być smart poprzez usprawnienie transportu

Budzisz się, potem prysznic, śniadanie i wyjście do pracy. Aplikacja informuje, że dziś trzeba wyjść trochę wcześniej, bo na trasie przejazdu zdarzył się wypadek. Powinieneś więc skorzystać z objazdu, co zajmie trochę więcej czasu. Po wyjściu z mieszkania na ulicach nie widać biegnących, przeciskających się tłumów. Mieszkańcy korzystają z elektrycznych rowerów i skuterów. Wsiadasz do autonomicznego, elektrycznego auta, które cicho porusza się w rytmie nadawanym przez sygnalizację świetlną. Koniec z hałasem, smogiem, emisją spalin, codziennymi korkami na głównych ulicach miast.

Twoje miasto żyje w zgodzie z tobą i resztą mieszkańców. Znika problem parkowania, kolizji drogowych, porzucanych aut. Nie ma mowy o scenach znanych z najbardziej zatłoczonych miast Azji, gdzie panuje drogowa samowolka. Miasto zaczyna oddychać świeżym powietrzem badanym przez setki czujników zainstalowanych w różnych dzielnicach. Samo też analizuje, gdzie to powietrze jest najbardziej zanieczyszczane, i reaguje na te czynniki. Woda i media dostarczane są do domów i mieszkań bez żadnych strat. Czy tak może wyglądać miasto przyszłości? Z pewnością tak może wyglądać ideał.

Smart city, czyli co?

Jeśli przyjąć za definicję smart city wersję Massachusetts Institute of Technology, to inteligentne miasto powinno charakteryzować się połączeniem cyfrowych sieci telekomunikacyjnych z inteligentnymi rozwiązaniami, jak na przykład czujniki i oprogramowanie. Taka inteligencja nie może działać w oderwaniu od istniejącej infrastruktury, ale nakładać się na nią i ją ulepszać.

Myśląc o smart city, mamy na myśli rozładowanie ruchu ulicznego, większe bezpieczeństwo dla danej społeczności, zmniejszenie negatywnego wpływu na środowisko. To też szybsze podejmowanie decyzji przez służby i włodarzy miast. Ponadto skuteczniejsze działanie miejskich urzędów i budynków użyteczności publicznej, zwiększenie zaangażowania lokalnych społeczności, nowe możliwości rozwoju gospodarczego.

Polska radzi sobie coraz lepiej

Coroczny indeks Cities in Motion Index (CIMI) tworzony przez IESE Business School, szkołę podyplomową dla menedżerów, i Uniwersytet Nawarry wskazuje, że prym w innowacyjnym podejściu do zarządzania aglomeracjami wiodą miasta europejskie. W pierwszej dziesiątce indeksu mamy ich aż siedem z Londynem na czele. Brytyjska stolica już dawno postawiła na inteligentne rozwiązania. W szczególności w obszarze transportu, co może zauważyć każdy, kto poruszał się po Londynie metrem czy autobusem.

W najnowszej edycji CIMI jest miejsce również dla dwóch polskich miast, Warszawy i Wrocławia, odpowiednio na 69. i 95. miejscu. Polska stolica jest również na trzecim miejscu wśród miast Europy Wschodniej. Polskie miasta szukają swojego miejsca na mapie smart Europy. Decydują się na polepszanie miejskiego transportu – elektroniczne bilety, carsharing, zwiększanie liczby stacji ładowania pojazdów elektrycznych czy rowery miejskie.

Do tej dwójki z pewnością dołączy wkrótce Gdańsk, który uruchamia inteligentny parking i rower metropolitalny. W Trójmieście działa też od kilku lat zintegrowany system inteligentnego sterowania ruchem drogowym, który skraca czas przejazdu po aglomeracji. Wkrótce takich rozwiązań w Polsce pojawi z pewnością więcej. Do 2020 roku na rozwiązania smart Polska ma otrzymać z funduszy europejskich 18 miliardów euro.

Smart city niejedno ma imię

Koncepcje smart cities na świecie wyglądają różnie w zależności od szerokości geograficznej, jak również zasobności portfela danego kraju. Najważniejszym jednak czynnikiem działającym jako impuls do tworzenia rozwiązań inteligentnych miast jest zdefiniowanie problemu. A miasta dotykają różne z nich. Mogą to być problemy ekologiczne. Wtedy w grę wchodzić będzie analiza wykorzystania, przepływu i dostarczania wody, energii elektrycznej, gazu czy innych mediów. Ograniczenie emisji gazów, jak również oczyszczanie ścieków i segregacja śmieci.

Przykładem miasta, które w prosty sposób wprowadziło rozwiązanie proekologiczne, jest Barcelona. W 2015 roku pojawiły się tam kosze na śmieci ze specjalnymi czujnikami, które informowały służby o ich przepełnieniu. Pozwoliło to zwiększyć efektywność pracy oraz oszczędzić czas i pieniądze.

Druga kwestia ważna dla miast to bezpieczeństwo publiczne realizowane w postaci monitoringu wizyjnego. Pozwala to zmniejszyć liczbę przestępstw w najbardziej niebezpiecznych dzielnicach. W niektórych przypadkach już samo zainstalowanie kamer wpływa na spadek przestępczości.

Monitoring wizyjny niesie za sobą pytania o bezpieczeństwo danych osobowych i ochrony wizerunku. Jak informuje Business Insider, w Chinach kilkanaście miast, prefektur i prowincji wykorzystuje system analizy twarzy, w tym miasta Guangzhou i Nanchang. Z kolei San Francisco zakazało wdrażania systemów mogących analizować i rozpoznawać twarze.

Trzeci powód, dla którego miasta decydują się na innowacyjne rozwiązania, to problemy z transportem, zwiększenie natężenia ruchu drogowego i brak miejsc parkingowych. Inteligentny system transportowy wdrożył m.in. w 2011 roku Londyn, ale z ITS eksperymentuje wiele miast. Niedawno taki projekt zapoczątkowano w liczącym ponad 120 tysięcy mieszkańców uniwersyteckim Cambridge.

Pięć dużych koncernów technologicznych – Kainos, Qualcomm, Samsung, Microsoft i Telensa – wraz ze spółką celową Smart Cambridge stworzyło system analizy ruchu drogowego Smart City Guardian. Problemy, jakie pojawiły się w Cambridge, to nie tylko wzmożony ruch drogowy wśród starych kamienic, ale również paraliż tego ruchu w momencie naprawy nawierzchni, chwilowej blokady ze względu na święta i marsze. Cambridge poszukiwało informacji, dlaczego niektóre ulice się korkują i czy jest szansa na ich odblokowanie.

Wirtualny strażnik ma pilnować ruchu

Jak działa system? Czujniki ruchu, obraz z kamer i mikrofony umieszczono w słupach oświetleniowych na skrzyżowaniach. Czujniki analizują zarówno ruch pieszy, jak i kołowy. Dodatkowo rozróżniają pojazdy osobowe, ciężarowe i motocykle. Zgromadzone w ten sposób dane trafiają do chmury Microsoft Azure. Dzięki temu w chmurze powstaje wirtualny bliźniak miasta.

Dane są zabezpieczane i przesyłane do platformy stworzonej przez Kainos, firmę technologiczną z Irlandii Północnej. – Dane są zanonimizowane. Nie ma więc możliwości identyfikacji konkretnej osoby po twarzy czy numerach rejestracyjnych samochodu – zauważa Marcin Czajka, solution data architect w Kainos Polska. W oparciu o uczenie maszynowe i sztuczną inteligencję zebrane informacje są analizowane, a problemy rozwiązywane na bieżąco. W praktyce może to na przykład skrócić czas i koszty badania ruchu drogowego. Ponadto lokalne władze mogą być lepiej poinformowane o problemach sieci drogowej i zarządzać ruchem w czasie rzeczywistym.

Operatorzy w przypadku kolizji mogą również szybciej wysłać pomoc w określone miejsce. Ponadto algorytm na podstawie „bliźniaczego, cyfrowego Cambridge” tworzy wirtualne scenariusze problemów, które mogą się pojawić w mieście. System transportowy na podstawie tych danych może podsuwać operatorom odpowiednie rozwiązania na sytuacje kryzysowe.

Wdrożenie w Cambridge rozwiązań smart ma znacząco zmniejszyć natężenie ruchu drogowego poprzez odpowiednie zarządzanie sygnalizacją świetlną oraz usprawnienie działania służb miejskich na terenie miasta. Pojawi się też inteligentne oświetlenie od Telensy, które pozwoli samorządowi zaoszczędzić dodatkowe pieniądze.

Ograniczenia? Nie w Chinach

O ile europejskie miasta stawiają na wprowadzanie rozwiązań smart city bezpośrednio do istniejącej już infrastruktury, o tyle Chińczycy idą w tym zakresie dwutorowo. Z jednej strony odpowiadają na bieżące problemy miast, a z drugiej od podstaw budują inteligentne supermiasta zdolne pomieścić kilka milionów mieszkańców. Takie rozwiązanie zastosowano w Xiongan pod Pekinem, gdzie postanowiono przenieść część administracji rządowej.

Rok temu Chińczycy wydali dokument, informujący o tym, jak ma wyglądać idealne inteligentne miasto – wizytówka Chin, partii i prezydenta Xi Jinpinga.

Z dokumentu możemy się dowiedzieć, że priorytetem będzie ochrona terenów zielonych i ograniczenie intensywności zagospodarowania terenu do 30 procent. Około 10 procent gruntów nowego obszaru będzie objętych stałą ochroną jako podstawowe pola uprawne, a gęstość zaludnienia nie będzie większa niż 10 tysięcy osób na kilometr kwadratowy.

W Xiongan Chiny zamierzają też zbudować szybką i wydajną sieć transportową. Promowany będzie zielony i niskoemisyjny sposób produkcji, życia, budowy i administracji. Xiongan ma być pierwszym w pełni cyfrowym miastem. Dotyczy to inteligentnej infrastruktury, działania administracji oraz systemu zarządzania zasobami danych. Ma również być miastem bezpiecznym, a zatem monitoring wizyjny będzie tu na porządku dziennym.

Zdjęcia w artykule:
  • Zdjęcie zajawka: iStock by Getty Images
  • Zdjęcie górne: Getty Images
Drukuj ten artykuł Drukuj ten artykuł
Skip to content