W czasach panowania koronawirusa roboty okazują się przydatne do ograniczania ryzyka zakażeń. Czy ich rola wzrośnie? Na co powinni przygotować się inżynierowie tworzący nowe maszyny?

Najwcześniej rolę robotów doceniono tam, gdzie epidemia wybuchła. W Chinach maszyny dostarczały żywność osobom w kwarantannie. W szpitalu w Waszyngtonie i we Włoszech wykorzystano roboty do opieki nad pacjentami, częściowo odciążając lekarzy i pielęgniarki. Wkrótce robotyczne ramię będzie mogło też sprawnie pobrać krew do badań – testy kliniczne takich maszyn właśnie się rozpoczęły.

Roboty mogą pomóc ograniczyć międzyludzkie kontakty także w sklepie. W Niemczech sympatyczny Pepper pomaga klientom zachować właściwy odstęp od innych ludzi. Ten sam model może mierzyć temperaturę pacjentów w szpitalach, dostarczać do ich łóżek leki i dezynfekować pomieszczenia. Warszawski Uniwersytet Medyczny chce wprowadzić roboty duńskiej produkcji do odkażania powierzchni za pomocą promieniowania UV.

Wreszcie w Waszyngtonie sklepy spożywcze korzystają z robotów mobilnych dostarczających zakupy klientom. Automatyczni kurierzy, którzy wyglądają jak niewielkie samochodziki, mogą pokonać nawet 5 km. To pomysł na bezpieczne zakupy rodem z filmu science fiction – lub z czasów epidemii.

Specjaliści od medycyny ratunkowej, bezpieczeństwa i higieny pracy czy lekarze mogą inżynierom pomóc w stwierdzeniu, czy pomysł na robota jest w ogóle wart rozważenia

Wszystkie te rozwiązania łączy jedno – powstały z potrzeby chwili i wykorzystują maszyny projektowane do innych celów. Nie były projektowane z myślą o walce z epidemią. Na pewno pomogły ograniczyć kontakty i liczbę zakażeń. Ale czy rola robotów będzie rosła? I do czego będą najbardziej potrzebne?

Robotycy łączą siły

Wiedzą to Amerykanie. Gdy w 2014 roku wybuchła epidemia wirusa ebola, w Stanach Zjednoczonych odbyło się kilka konferencji związanych z robotyką – a ściślej z tym, jaką rolę może odegrać w walce ze śmiertelnym wirusem. Oczywistym powodem była bardzo wysoka śmiertelność – ebola zabija większość (od 50 nawet do 90 procent) zakażonych. Każdy robot w walce ze śmiertelnym zagrożeniem był na wagę złota.

Konferencje organizowała dr Robin Murphy, wykładowca robotyki Texas Agricultural and Mechanical University, która jest specjalistką od zastosowań robotów w ratownictwie – kieruje Center for Robot-Assisted Search and Rescue od niemal dwóch dziesięcioleci. W następnym roku powstało konsorcjum Robotics for Infectious Diseases (robotyki w walce z chorobami zakaźnymi), któremu przewodniczy.

Epidemię wirusa ebola opanowano, więc dyskusja o robotach w walce z chorobami zakaźnymi ucichła. Do tego roku, kiedy pojawił się koronawirus SARS-CoV-2.

Konsorcjum pracuje teraz nad tym, jak można wnioski z poprzedniej epidemii dostosować do dzisiejszej sytuacji. W szczególności stara się usystematyzować wymagania, jakie muszą spełnić maszyny, żeby być pomocne. Między innymi stawia pytania, na które powinni odpowiedzieć sobie inżynierowie, gdy chcą skonstruować robota pomocnego podczas pandemii.

Kodeks dr Murphy

Jak wyjaśnia w wypowiedzi dla „IEEE Spectrum” dr Murphy, roboty nie powinny zabierać miejsc pracy wykwalifikowanych pracowników (choćby pielęgniarzy i ratowników medycznych). Nie powinny być też wykorzystywane tam, gdzie ważna jest ludzka empatia – choćby dlatego, że pacjenci tego nie chcą. Roboty powinno się stosować tak, by zmniejszały zagrożenie zakażeniem u ludzi. A wykonywać powinny prace niewykwalifikowane, na które ludzie tracą cenny czas.

Jak mówi Murphy, to właśnie już istniejące roboty, z którymi ludzie zdążyli się już zaznajomić, są najbardziej skuteczne. Mają też inną zaletę – istnieją technologie ich produkcji, które można przeskalować. Gdy przychodzą do niej inżynierowie z pomysłami na nowe maszyny, w większości mówi im, że to za późno. „Dobry pomysł to taki, który jest dostępny teraz”.

Ale skoro epidemia ma potrwać nawet i półtora roku, pozostawia to pole dla inżynierów, którzy mogą tworzyć i testować prototypy. Konsorcjum publikuje wywiady z ekspertami na swojej stronie. Specjaliści od medycyny ratunkowej, bezpieczeństwa i higieny pracy czy lekarze mogą inżynierom pomóc w stwierdzeniu, czy pomysł na robota jest w ogóle wart rozważenia.

Skip to content