Unia patrzy na ręce technologicznym gigantom, którzy po licznych skandalach z nadużyciami w internecie podkopującymi demokrację postanowili trochę posprzątać na swoich podwórkach

Facebook, Google i Twitter, sygnatariusze kodeksu postępowania w sprawie zwalczania dezinformacji w internecie, zobowiązały się do comiesięcznego raportowania swoich działań przed nadchodzącymi wyborami do europarlamentu (w Polsce głosowanie 26 maja).

Komisja Europejska właśnie opublikowała najnowszą analizę ostatnich przed wyborami sprawozdań, dostarczanych od stycznia br.

Wielka trójka amerykańskich gigantów technologicznych podpisała kodeks pod koniec ubiegłego roku (Microsoft na razie tylko deklaruje chęć dołączenia do grona sygnatariuszy). Raporty zawierają informacje o działaniach platform zwiększających przejrzystość informacji przedwyborczych, w tym reklam, fałszywych kont, fake newsów i wykorzystania danach osobowych.

Kodeks zobowiązuje je między innymi do tego, by:

  • wyeliminować przychody z reklam w odniesieniu do kont i stron internetowych wprowadzających w błąd oraz zapewnić reklamodawcom odpowiednie narzędzia bezpieczeństwa i informacji na temat stron internetowych zawierających dezinformacje;
  • publicznie ujawniać reklamy polityczne i podejmować wysiłki na rzecz upubliczniania reklamy tematycznej;
  • zapewnić taki sposób używania botów internetowych przez platformy, by był dla odbiorcy zrozumiały, zasady korzystania z „ciasteczek” – przejrzyste, a fałszywe konta były usuwane;
  • oferować informacje i narzędzia pomagające użytkownikom w podejmowaniu świadomych decyzji, a także przedstawiać zagadnienia będące przedmiotem zainteresowania opinii publicznej z różnych perspektyw przy jednoczesnym eksponowaniu wiarygodnych źródeł;
  • zapewnić naukowcom spełniający wymogi prywatności dostęp do danych w celu śledzenia i lepszego zrozumienia rozprzestrzeniania i wpływu dezinformacji.

Zaproponowana została również możliwość nałożenia kar za nielegalne wykorzystanie danych osobowych do świadomego wywierania wpływu na wynik wyborów.

Niebezpieczne algorytmy

To pokłosie między innymi afery związanej z działalnością brytyjskiej firmy analitycznej Cambridge Analytica. Została ona wynajęta w 2016 roku w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych przez zespół Donalda Trumpa, by dotrzeć z jego przekazem do potencjalnych wyborców. Zrobiła to skutecznie, narażając się jednak przy tym na oskarżenia o nadużywanie danych z kont społecznościowych prawie 100 milionów Amerykanów. Nie byłoby to możliwe bez sztucznej inteligencji i algorytmów.

Powołana po tych wyborach specjalna komisja, na której czele stanął prokurator Robert Mueller, wskazywała też inne źródło niepokojącej aktywności w sieci. Mogła ona mieć wpływ na wynik głosowania – doszło do skoordynowanego ataku rosyjskich trolli i agentów tamtejszego wywiadu wojskowego.

W 2012 roku Facebook opatentował system, który na podstawie aktywności użytkownika na platformie jest w stanie automatycznie stworzyć jego portret psychologiczny.

Związany ówcześnie z Uniwersytetem w Cambridge (a dziś z amerykańskim Uniwersytetem Stanforda) dr Michał Kosiński, psycholog i specjalista od psychometrii naukowo zajmujący się danymi, opublikował ze współpracownikami badania pokazujące, jak precyzyjne mogą być takie algorytmy. Napisał, ostrzegając przed nadużyciami, że są w stanie określić preferencje seksualne, wygląd, zainteresowania, poziom inteligencji, pochodzenie etniczne i kolor skóry, wyznanie, poziom zadowolenia z życia, uzależnienia, wiek, płeć oraz poglądy społeczne, religijne i polityczne z blisko 90-procentową dokładnością.

Badacz był potem niesłusznie oskarżany o współpracę z Cambridge Analytica przy kampanii Trumpa.

Fachowcy twierdzą, że SI pomogła również zwolennikom brexitu w trakcie referendum w sprawie opuszczenia Unii. Boty gromadziły dane na temat Brytyjczyków na podstawie ich aktywności w mediach społecznościowych i dopasowywały reklamy wyborcze do ich przekonań bądź wpływały na niezdecydowanych.

Czyszczenie sieci

Co wynika z analizy ostatnich przed wyborami sprawozdań?

Google zgłosił między innymi podjęcie dodatkowych działań, aby poprawić kontrolę umieszczania reklam wyborczych. Przedstawił również globalne dane dotyczące usunięcia znacznej liczby kanałów YouTube z powodu naruszenia polityki serwisu w zakresie spamu, oszukańczych praktyk oraz posługiwania się dokumentem stwierdzającym tożsamość innej osoby.

Facebook powiadomił na przykład o usunięciu kont skoordynowanej sieci zarządzającej fałszywą aktywnością, pochodzącej z Rosji i działającej głównie na Ukrainie. Poinformował też o otwarciu dostępu dla naukowców do jego interfejsu programowania aplikacji CrowdTangle i zbioru danych dotyczących URL (czyli formatu służącego do określania lokalizacji zasobów dostępnych w internecie). CrowdTangle to platforma do wykrywania i analizowania treści potrzebnych do odniesienia sukcesu w działalności politycznej.

Zadanie dla technologicznych gigantów w walce z dezinformacją po eurowyborach: zdwoić wysiłki we współpracy z podmiotami weryfikującymi fakty, współdziałać z tradycyjnymi mediami, organizacjami pozarządowymi oraz środowiskami naukowymi

W kwietniu serwis Marka Zuckerberga utworzył w Dublinie Centrum Operacyjne ds. Wyborów, które ma zapobiegać działaniom trolli internetowych. Usunął też 60 tysięcy reklam wyborczych publikowanych na terenie UE o problematycznej bądź nieprawidłowej zawartości i zamknął blisko sto kont, stron i fanpage’y (w tym 27 w Polsce – był to wynik śledztwa organizacji Avaaz, która walczy między innymi z dezinformacją w sieci).

Twitter przedstawił dane na temat środków przeciwko spamowi i fałszywym kontom, ale nie poinformował, w jaki sposób odnoszą się one do poszczególnych państw członkowskich. Ustanowił też politykę uczciwości wyborczej w celu powstrzymania użytkowników serwisu przed nadużyciami, manipulacją lub ingerowaniem w wybory. Obejmuje to zamieszczanie lub udostępnianie treści, które mogą zmniejszać frekwencję wyborczą lub wprowadzić ludzi w błąd co do tego, kiedy, gdzie i jak głosować.

Unia do gigantów: Jest lepiej, ale to za mało!

Wiceprzewodniczący ds. jednolitego rynku cyfrowego Andrus Ansip, komisarz ds. sprawiedliwości, konsumentów i równouprawnienia płci Věra Jourová, komisarz ds. unii bezpieczeństwa Julian King oraz komisarz ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego Marija Gabriel stwierdzili właśnie we wspólnym oświadczeniu, że dobrowolnie zobowiązujące się do przestrzegania kodeksu platformy „podjęły zdecydowane działania zapobiegające wykorzystywaniu ich usług w celach manipulacji, w tym do celów skoordynowanych operacji dezinformacyjnych”.

Dobrowolność polegała na tym, że podpisanie kodeksu przez platformy miało je uchronić przed bardziej zdecydowanymi ruchami regulacyjnymi względem tych firm na poziomie prawa unijnego.

Jednak „przedstawione dane nadal nie są wystarczająco szczegółowe, aby umożliwić niezależną i dokładną ocenę tego, w jaki sposób polityka platform faktycznie przyczyniła się do zmniejszenia rozprzestrzeniania się dezinformacji w UE” – krytykują komisarze.
To trzeba będzie dopracować. Jak?

Co po eurowyborach?

Zdaniem komisarzy z myślą o okresie po eurowyborach wszyscy sygnatariusze powinni podwoić wysiłki we współpracy z podmiotami weryfikującymi fakty. Będą też musiały nawiązać współpracę z tradycyjnymi mediami i wzmocnić udział organizacji pozarządowych oraz środowisk naukowych w przedsięwzięciach przeciwko dezinformacji.

„Wzywamy platformy do zacieśnienia współpracy ze środowiskiem naukowym w celu określenia odpowiednich zbiorów danych i umożliwienia dostępu do nich, co pozwoliłoby skuteczniej wykrywać i sprawniej analizować kampanie dezinformacyjne, należycie monitorować wdrażanie kodeksu i jego efekty, a także prowadzić niezależny nadzór nad funkcjonowaniem algorytmów z korzyścią dla wszystkich obywateli” – brzmi wspólne oświadczenie komisarzy.

Swoje „przedwyborcze” raporty z maja giganci internetowi przedstawią KE w czerwcu. Przed końcem 2019 r. Komisja przeprowadzi kompleksową ocenę pierwszego roku stosowania kodeksu. Jeżeli będzie niezadowalająca, Komisja może zaproponować dalsze działania, a nawet regulacje.Monitorowanie postępów jest prowadzone we współpracy z europejską grupą regulatorów audiowizualnych usług medialnych (ERGA).
LINK: https://ec.europa.eu/digital-single-market/en/audiovisual-regulators

Monitorowanie postępów jest prowadzone we współpracy z europejską grupą regulatorów audiowizualnych usług medialnych (ERGA).

Skip to content