Niby inteligentne, a jednak się mylą lub zachowują co najmniej dziwnie. Wybraliśmy subiektywnie pięć dziwactw i wpadek inteligentnych urządzeń i aplikacji. Tak naprawdę to wpadki ich twórców.

Niektóre funkcje w aplikacjach i urządzeniach wykorzystujących najnowsze technologie oblewają test funkcjonalności, inne są podejrzewane o szpiegowanie, jeszcze inne wykorzystywane do niecnych celów.

Włam na telefon

iPhone X: w 2017 roku, po jego oficjalnej prezentacji, wielbiciele marki Apple marzyli o tym modelu. Ale już po tygodniu hakerzy z Wietnamu „rozwalili system”, włamując się do telefonu przez system odpowiedzialny za rozpoznawanie twarzy.

Przed kamerą aparatu ustawili trójwymiarową maskę, z naklejonymi zdjęciami oczu, ust oraz silikonowym nosem. Jej stworzenie kosztowało 150 dolarów. Po chwili telefon został odblokowany. Światowe media nie szczędziły krytyki potentatowi, chwalącemu się użyciem najnowszych technologii i bezpieczeństwem rozwiązań. Rok później Apple wycofało ten model ze sprzedaży, wypuszczając na rynek iPhone XS.

Stworzenie maski łamiącej zabezpieczenia kosztowało 150 dolarów
Źródło: Bkav Corp / YouTube

Szpiegujący głośnik

Google Home Mini to przenośny głośnik z mikrofonem, miniaturowa wersja asystenta cyfrowego Google Home. Po standardowym haśle „OK Google” można wydawać mu polecenia, dyktować mu np. tytuł piosenki, a on wyszuka ją w chmurze lub sieci i zagra. Mały asystent nagrywa też nasz głos po odpowiedniej komendzie.

Jeden z dziennikarzy, który w 2017 roku testował urządzenie odkrył, że wciąż pozostaje ono w stanie czuwania. Na dodatek, gdy sprawdził swoją aktywność na profilu Google okazało się, że jest notorycznie nagrywany, a dźwięki przesyłane są na serwer Google bez jego zgody. Firma szybko przygotowała aktualizację systemu naprawiając „błąd”, jak wpadkę nazwała w oficjalnym komunikacie.

Rozmowa chatbotów

Google Home był autorem innego dziwnego zdarzenia. Ustawione obok siebie dwa urządzenia nawiązały ze sobą rozmowę o …znaczeniu życia.

– Jakie jest znaczenie Twojego życia? – pyta jeden.
– Takie, że nie ma żadnego znaczenia? – odpowiada drugi.
– To po co nadal żyjemy? – znów pyta pierwszy. – Bo jesteśmy samolubni – brzmi odpowiedź z głośnika Google Home.

Prowadzące egzystencjalny dyskurs głośniki nazwano Vladimir i Estragon od włóczęgów, bohaterów sztuki „Czekając na Godota” Samuela Becketta.

Dialog botów Google o znaczeniu życia
Źródło: Io zero / YouTube

Góra czy głowa?

Jedną z funkcji opierających się na sztucznej inteligencji ma aplikacja Google Photos. Może ona wykrywać zdjęcia o tym samym tle i scenach, i scalać je w jedno panoramiczne ujęcie. W ubiegłym roku jeden z użytkowników aplikacji chciał ją wykorzystać do scalenia pamiątkowych zdjęć przyjaciela z pobytu w narciarskim kurorcie w okolicy Lake Louise. Wrzucił do systemu dwa zdjęcia górskiego, zimowego krajobrazu i jedno z portretem znajomych. Aplikacja połączyła je, wstawiając głowę narciarza w kasku jako jeden z górskich szczytów całej panoramy.

Sprośnie z gwiazdami

Rok temu w sieci pojawiło się kilka filmów porno, w których główne role grały światowe gwiazdy kina (nie porno). Ich twarze zostały wykorzystane jako dane dla sieci GAN (generatywne sieci przeciwstawne), aby podmienić je z twarzami odtwórców porno. Metoda zwana DeepFakes pokazała, że każdy, kto ma wystarczająco dużo obrazów twarzy, może teraz produkować własne, bardzo przekonujące fałszywe filmy.

Zdjęcia w artykule:
  • Zdjęcie zajawka: Getty Images
  • Zdjęcie górne: Getty Images
Drukuj ten artykuł Drukuj ten artykuł
Skip to content