Fintechy i sztuczna inteligencja zmienią sektor bankowy, a cyfrowe technologie zastąpią człowieka tam, gdzie będą potrzebne szybkie decyzje. Głosy z Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie

Banki i finansiści znikną z rynku. Ale jeszcze nie teraz. W przyszłości nie będziemy potrzebowali banków, ale bankowości – owszem.

Firmy technologiczne coraz częściej przejmują role i zadania do niedawna przyporządkowane wyłącznie instytucjom bankowym. Ostatnim bastionem tradycyjnej bankowości wydają się depozyty, których przyjmowanie jest zależne od licencji i regulacji prawnych. Czy i ta twierdza zostanie zdobyta, a banki znikną z rynku?

Bankowcy nie dostrzegają zagrożenia ze strony fintechów. Zdaniem Jacka Iljina z mBanku istotą bankowości było zawsze zarządzanie ryzykiem i przyjmowanie depozytów, a to wiązało się z odpowiedzialnością i bezpieczeństwem powierzanych pieniędzy.

– Dziś nie widać 80 procent działań, które banki podejmują na rzecz klientów. Nie widzą też tego fintechy czy inne firmy chcące pojawić się na rynku i działać jak banki. Nie zgadzam się z opinią, że banki znikną. A nawet jeśli znikną, to nie w bliskiej przyszłości – zaznacza Iljin.

Robot może zapytać, po co w ogóle udzielać komuś kredytu albo deponować jego pieniądze

Poza sektorem bankowym (przynajmniej polskim) panuje większy sceptycyzm. Wojciech Bolanowski, ekspert od innowacji w bankowości, wieszczy bankom nieciekawą przyszłość.

Panel Finanse 4.0 – usługi finansowe w erze fintechów.
Od lewej: Jacek Iljin, Magdalena Borowik, Robert Stanilewicz, Monika Marcinkowska, Wojciech Bolanowski

– Banki, jakie znamy, znikną z rynku – zauważa. – Wkrótce pojawią się jakieś instytucje pełniące podobną do nich rolę, choć może będą się inaczej nazywały. Jednak segment depozytów jest zagrożony, bo ta usługa ma wartość dla typowej klasy średniej. Kiedyś byli nią na przykład lekarze. A dziś? Dziś taką grupą są programiści, tyle że oni sami sięgają po nowatorskie rozwiązania, o wiele lepiej oprocentowane.

Magdalena Borowik z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego ma w tej sprawie osobną opinię: owszem, za jakiś czas banki w obecnej postaci pewnie już nie będą istnieć, ale bankowość będzie potrzebna, zmieniając się tylko wraz z regulacjami PSD2.*

– Dziś depozyty to ostatnia ostoja banków. Do nich potrzebne są licencje; to się prędko nie zmieni. Trzeba budować zaufanie, a o nie na rynku trudno. Pozostaje pytanie, czy banki będą w stanie zachęcić nowe grupy klientów do składania w nich depozytów – dodaje Borowik.

Eksperci radzą: dziś nie powinniśmy patrzeć na bank jak na podmiot oferujący konkretne produkty, tylko na to, jakie funkcje on rzeczywiście wypełnia.

– Największe zagrożenie dla banków to big techy, jak Facebook, Amazon, Google – zauważa prof. Monika Marcinkowska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dlatego nie ma wątpliwości: za jakiś czas bankowców zastąpią roboty i sztuczna inteligencja.

– Problem w tym, że nawet jeśli za 100 lat doskonale wyuczony przez nas robot stwierdzi, że człowiek nie jest aż tak myślący, jak można by oczekiwać, to w zależności od tego, jak wygląda nasz proces uczenia się, może nas czekać mniej czy bardziej nieciekawa przyszłość – ostrzega prof. Marcinkowska.

W przyszłości nie będziemy potrzebowali banków, ale bankowości – owszem

Robot może zapytać, po co w ogóle udzielać komuś kredytu albo deponować jego pieniądze. Wiele osób może zostać wykluczonych z systemu. Jednak zdaniem uczonej zanim SI przejmie kontrolę, regulacje będą potrzebne.

Magdalena Borowik precyzuje: komputer-robot zastąpi człowieka wszędzie tam, gdzie liczy się szybkość i przetwarzanie dużych danych.

– Ale jest jeszcze myślenie kontekstowe i pozostaje pytanie, czy komputer będzie mógł ten kontekst złapać – mówi. – Jestem za technologią regulacyjną i nadzorczą w tym obszarze. Oczekiwania, że regulacje znikną, jest nieuprawnione.

Bolanowski idzie w swych przekonaniach najdalej. Uważa, że sztuczna inteligencja zastąpi nie tylko bankowców, ale w zasadzie wszystkie zawody, nie tylko w tym biznesie – włącznie z profesjami, w których ważne są umiejętności manualne, jak na przykład fryzjerzy.

Osobną sprawą pozostaje to, czy za kilkadziesiąt lat ludziom w ogóle będą potrzebne pieniądze w skali takiej, w jakiej potrzebne są dzisiaj.

– Według idei sharing economy państwo powinno troszczyć się o podstawowe prawa człowieka. Jeśli więc na przykład służba zdrowia działałaby dobrze, obywatel nie potrzebowałby tyle pieniędzy co dziś, by się leczyć. Współdzielenie towarów i usług pociągnie za sobą brak konieczności kupowania czegokolwiek wyłącznie dla siebie, na przykład na kredyt – ostrzega Bolanowski.

*PSD2 – (ang. Payment Services Directive 2) to dyrektywa o usługach płatniczych, która obowiązuje w Unii Europejskiej, Islandii, Norwegii i Lichtensteinie. Dzięki PSD2 można udostępniać klientom tzw. otwartą bankowość.


Dyskusja o przyszłości bankowości, której podsumowaniem jest ten materiał, zatytułowana „Finanse 4.0 – usługi finansowe w erze fintechów”, odbyła się 27 września podczas IX edycji Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie. Portal sztucznainteligencja.org.pl był jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

Skip to content