Za pomocą sieci neuronowych naukowcy „weszli” w umysł psa, analizując jego zachowanie. Innowacyjny system ma pomóc czworonogom ze schroniska w znalezieniu domów i nawiązaniu trwałych więzi z opiekunami

„Wkrótce będziemy rozmawiać z psami” – to tytuł artykułu Johna Honchariwa, CEO amerykańskiej firmy Companion. Tekst opublikowany w styczniu 2020 roku promuje projekt CompanionPRO – system będący połączeniem automatycznego opiekuna dla psów i trenera.

„A więc wołam: – Do mnie, psie! / I już pies odzywa się”

Jak twierdzi Honchariw, dziś rozumiemy, że pies stojący przy drzwiach „mówi” nam: „Muszę wyjść”. – Wkrótce dowiemy się, co oznacza każde lizanie, machanie ogonem lub poruszenie uszu naszego towarzysza, umożliwiając nam bycie lepszymi opiekunami – zapewnia szef Companion.

Na system firmy z Doliny Krzemowej składa się niewielkich rozmiarów automatyczny dozownik na karmę i smakołyki, wyposażony w kamery, czujniki, specjalne oświetlenie oraz głośniki. Za ich pomocą automatyczny trener pracuje nad podstawowymi komendami posłuszeństwa, jak: siad, zostań, daj głos.

Najważniejsze jest jednak oprogramowanie. To swoiste autonomiczne urządzenie treningowe zostało stworzone w oparciu o modele zachowań psów, co z kolei zależało od dobrego zrozumienia ich sygnałów i zachowania. Pod uwagę wzięte zostały wszystkie pytania, jakie mogą być ważne dla człowieka podczas tresury psa. Aby na nie odpowiedzieć, eksperci Companion zdecydowali się na korzystanie z uczenia maszynowego, a dokładniej – głębokiego uczenia, które specjalizuje się w rozwiązywaniu problemów związanych z ludzką percepcją i szukaniem wzorców.

Amerykanie chwalą się, że potrafią dzięki sztucznej inteligencji zrozumieć zachowanie psa w czasie rzeczywistym i reagować na nie w odpowiedni sposób

„Aby wyszkolić potężne sieci neuronowe oparte o rozpoznawanie obrazów, jako platformy głębokiego uczenia zdecydowano się użyć TensorFlow Lite. Powstałe w ten sposób modele mogą być następnie uruchamiane lokalnie na procesorach graficznych za pomocą komputerów stacjonarnych, aby określić zachowanie psa w czasie rzeczywistym i ostatecznie wyszkolić psy. Modele te analizują mowę ciała i wokalizacje psów przekazywane przez czujniki zlokalizowane w urządzeniu, aby zrozumieć ich obecny stan i móc je zaangażować w szkoleniu” – tłumaczą eksperci Companion na stronie projektu.

Amerykanie chwalą się, że potrafią dzięki takim procesom zrozumieć zachowanie psa w czasie rzeczywistym i reagować na nie w odpowiedni sposób. Urządzenie, korzystając z sygnałów dźwiękowych i wizualnych, dozuje zwierzętom smakołyki w zamian za dobrze wykonane polecenie. Jednocześnie na podstawie zebranych danych analizuje każdorazowo, czy pies ma ochotę na interakcję, czy jednak nie jest nią zainteresowany, jak to bywa i w zwykłym szkoleniu.

Działa to podobnie jak tresura wykonywana przez człowieka, zresztą na początku w szkoleniu uczestniczy zarówno człowiek, jak i automatyczny trener. Dopiero po zaakceptowaniu metalowej skrzynki zwierzę zostaje z nią sam na sam. Jeśli pies wejdzie w interakcję z urządzeniem, następuje wiele sesji treningowych, z czasem wydłużanych, które kończą się nawet na grach ze zwierzęciem. Nagrodą zawsze jest smakołyk, co wydatnie pomaga w szkoleniach.

„I zabawnie szczerzy kły, / Choć nie bywa nigdy zły”

System przeznaczony jest między innymi dla psów znajdujących się w schroniskach. Ma zwiększyć szansę na adopcję zwierzaka.

Światowa Organizacja Zdrowia ocenia, że na świecie jest nawet 200 milionów bezdomnych psów. W Polsce według danych NIK z końca 2018 roku jest ich ponad sto tysięcy. Przynajmniej tych w schroniskach.

Czy automatyczny treser okaże się dla nich wsparciem? Schroniska zazwyczaj mają ograniczone zasoby w postaci pieniędzy i wolontariuszy, a to oznacza, że nie mogą zapewnić szkolenia wszystkim psom pod ich opieką. Z kolei, jak twierdzą specjaliści cytowani na stronie projektu, szkolenie psów w obszarze komend: siad, aport itd. się utrwala. Większość takich zwierząt nigdy wcześniej nie słyszała tych komend lub przeszła traumy, przez które straciły zaufanie do poleceń. Nagrody i smakołyki mają to zmienić, dzięki czemu pożądane zachowania czworonogi przeniosą także do domów adopcyjnych. Ta idea stała się podstawą projektu CompanionPro.

Jak zapewnia portal Sztuczna Inteligencja Honchariw, system działa, ale nadal jest testowany między innymi w klinikach behawiorystycznych i schroniskach na terenie USA. Skuteczność rozwiązania potwierdzają już m.in. współpracujący z firmą psi trenerzy, ale na razie firma nie udostępnia danych analitycznych.

– Więcej informacji przekażemy pod koniec pierwszego kwartału 2020 roku – stwierdził Honchariw.

System według jego twórców może pomóc także szkołom tresury, aby odciążyć trenerów od żmudnej pracy z podstawowymi komendami. Zamiast zajmować się specjalistycznymi szkoleniami dla służb czy osób niepełnosprawnych, treserzy muszą uczyć zwierzęta od podstaw.

„Kiedy dłoń wyciągam doń, / Grzecznie liże moją dłoń”

Specjaliści, których zapytaliśmy o opinię w sprawie tej innowacji, są jednak sceptyczni.

– Czy on głaszcze psa za uszami i gładzi po boku? Rozumiem konieczność kompromisów, ale tu nie ma kontaktu socjalnego z człowiekiem – negatywnie ocenia pomysł amerykańskiej firmy Irena Kowalczyk ze schroniska w Korabiewicach.

Małgorzata Nowacka ze schroniska Na Paluchu w Warszawie uważa podobnie. – Oprócz potrzeb stricte biologicznych jedną z tzw. psich potrzeb nieelastycznych (a więc takich, które MUSZĄ być realizowane) jest potrzeba bezpieczeństwa. Automat nie jest w stanie zapewnić psu realizacji tej potrzeby. Na poczucie bezpieczeństwa u psa w głównej mierze wpływają przede wszystkim jego relacje z opiekunem, które powinny być oparte na zaufaniu i poczuciu komfortu przebywania w jego obecności. Psy pozbawione kontaktu z człowiekiem (a takie trafiają czasami do naszego schroniska) wykazują szereg bardzo poważnych problemów behawioralnych, co świadczy o tym, że maszyna nie jest w stanie zapewnić psu wszystkiego, czego potrzebuje on do prawidłowego funkcjonowania – mówi Nowacka.

Obawy przed takimi projektami mają też psi behawioryści.

– Zacznijmy od tego, że głównym celem schronisk w USA jest przygotowywanie psów do adopcji, również poprzez sprawdzenie, czy i do jakiego domu mogą trafić. Poddawane są one testom, które mają na celu sprawdzenie psa pod kątem występowania ewentualnych zachowań problemowych. Później mamy cały proces przedadopcyjny, związany z ich szkoleniem i przygotowaniem do nowej sytuacji życiowej. Wtedy faktycznie, jeśli chodzi o ten element szkolenia, po wcześniejszym przygotowaniu takiego psa wsparcie algorytmu i maszyny pomagającej w nauce mogłoby być pomocne – tłumaczy Anna Pankowska, instruktor szkolenia psów, behawiorysta COAPE w Centrum Kynologicznym „PerfectDog”.

W Polsce według danych NIK z końca 2018 roku jest ponad sto tysięcy psów żyjących w schroniskach

– Należy jednak pamiętać, że psy, które trafiają do schroniska, mają za sobą różne przejścia, traumy. Przede wszystkim potrzebują czasu, żeby zaaklimatyzować się w nowym miejscu – zastrzega.

– Poza tym główną funkcją osób zajmujących się psami w schronisku i wolontariuszy jest socjalizacja psów czy też nauczenie ich współpracy z człowiekiem. W przypadku psów schroniskowych szczególnie ważne jest więc pokazanie psu tego, że od człowieka nie spotka go krzywda, że nie powinien się go bać. Pies uczy się także zasad panujących w ludzkim świecie – dodaje Pankowska.

Ekspertka ma też inne zastrzeżenia: – To naprawdę supernowinka i gadżet, ale patrząc z punktu widzenia osoby pracującej z psami, a szczególnie z psami schroniskowymi, czas poświęcony na przyzwyczajenie psa do urządzenia można wykorzystać efektywniej. Sprzęt ten, wnioskując po opisie, stosuje tylko metodę wyłapywania, co też może być powodem wykluczenia ze współpracy części psów, które nie będą chciały oferować danego zachowania – podsumowuje Pankowska.

„On ujadał. A ja nie. / Pies i tak rozumie mnie”

Drugim obszarem, w którym spółka chce sprawdzić swoje urządzenie, jest problem samotności, jaką odczuwają psy podczas wyjazdów służbowych czy wakacyjnych ich opiekunów. Lęk separacyjny może wywoływać u zwierzęcia zaniepokojenie, a to z kolei prowadzi do chorób lub agresji wyładowywanej na ludziach lub sprzętach domowych. Jeśli chodzi o lęk separacyjny, to rzeczywiście są psy, które nie lubią zostawać w domu same czy też nie potrafią tego robić. W takim przypadku mógłby być to element wspomagający jako czynnik stosowany oddzielnie.

– Urządzenie to może być bardzo fajnym gadżetem wspomagającym terapię w przypadku psów, które cierpią na lęk separacyjny. Po odpowiednim wprowadzeniu i nauczeniu psa pewnych schematów zachowań gadżet ten mógłby pomagać psom odnaleźć się w sytuacji, gdy opiekunowie wychodzą – zauważa Pankowska.

– Jednak w przypadku psów, które trafiają do schroniska, priorytetem powinno być znalezienie dla nich nowego domu. Im dłuższy czas oczekiwania i pobytu w schronisku, tym gorzej dla psa i jego psychiki i żaden algorytm tego nie uleczy. Zupełnie abstrakcyjne byłoby oczekiwanie od psa bez jakiegokolwiek przygotowania, aby współpracował z maszyną i stosowanym przez nią algorytmem. Pies poprzez kontakt z człowiekiem oswaja się z nim, podczas współpracy tworzy się więź. Podsumowując, opisywany gadżet jest bardzo ciekawym rozwiązaniem, cieszę się, że naukowcy i programiści zechcieli pochylić się nad problemem psów schroniskowych. I chociaż nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu człowiek – pies, powstające urządzenie może być traktowane jako pomoc, wspomaganie procesu nauki u psów – zauważa behawiorystka.

*Cytaty w tytule i w śródtytułach: „Jak rozmawiać trzeba z psem?”, Jan Brzechwa

Skip to content